Od Początku 0
Od Początku
Długo wahaliśmy się, czy dzielić się ze światem naszą historią. Ale przypomnieliśmy sobie jak zachłannie szukaliśmy informacji o wadzie z jaką miała się urodzić nasza córka. Mamy nadzieję, że komuś pomożemy, tak jak kiedyś nam ktoś pomógł...
 
USG
O wadzie dowiedzieliśmy się jeszcze będąc w ciąży podczas badania połówkowego. Lekarz nie zmieniając tonu głosu stwierdził, że córka ma stopę końsko- szpotawą, ale nic więcej nie powie. Informacji o wadzie zalecił poszukać w internecie. Tyle pamiętam ja, bo po tych słowach zrobiło mi się ciemno przed oczami. Jedyne o czym myślałam, to moja córeczka jeżdżąca na wózku inwalidzkim. Mąż na szczęście słuchał dalej i przekazał mi później, że serduszko, nerki i inne ważne narządy są zdrowe.
  
PARKING
Prosto z gabinetu wylecieliśmy na parking przed przychodnią, aby jak najszybciej, w samotności poszukać w internecie informacji o tej koszmarnie brzmiącej wadzie. Trafiliśmy na fora, gdzie rodzice zapewniali, że z tą wadą da się żyć i to całkiem normalnie. Kamień spadł nam z serca.
 
DOM
W domu już na spokojnie opracowaliśmy plan działania. Bez planu chyba byśmy zwariowali do czasu rozwiązania. Przekopaliśmy pół internetu, wczytaliśmy się w budowę stopy, zobaczyliśmy czym grozi nie leczenie wady aby w końcu natrafić na informację o leczeniu wady metodą Ponsetiego. Znaleźliśmy lekarza w Poznaniu, który opierając się na opiniach wielu rodziców, był najlepszy w kraju. Dowiedzieliśmy się, że leczenie najlepiej zacząć w pierwszych tygodniach życia dziecka. Wydawało nam się nieco abstrakcyjne jeżdżenie z noworodkiem z Łodzi do Poznania na zmianę gipsu, ale postanowiliśmy na razie się nie zamartwiać tym na zapas.

Komentarze do wpisu (0)

do góry
Sklep jest w trybie podglądu
Pokaż pełną wersję strony
Sklep internetowy od home.pl